UWAGA!

Czytasz = komentujesz. Dla Ciebie, to kilka słów, a dla mnie dodatkowa motywacja do pisania :)

14 września 2013

PROLOG

Witam, witam na drugim blogu :) Mam szczerą nadzieję, że ten również się Wam spodoba. Wszystko wyjaśniłam w ostatniej notce "Sorriny". W razie jakiś pytań odsyłam do zakładki "Kontakt" :) Miłej lekturki :*

    Tonęłam. Z każdej strony otaczała mnie przejrzysta, lazurowa woda. Pomimo że płucom brakowało powietrza i okropnie rwało mnie w klatce piersiowej, nie przejmowałam się dyskomfortem. Wciąż przeżywałam to, jak bardzo go zraniłam. Gdybym mogła, rozpłakałbym się.
    Cały czas miałam przed oczami jego twarz, wzrok przepełniony bólem. W uszach wciąż dźwięczały mi słowa, które wypowiedział...
„Jaselle, jak mogłaś mi to zrobić?”.
    Czułam się jak największa idiotka świata. Nawet nie próbowałam wydostać się na powierzchnię. Chciałam utonąć. Zapomnieć. Pozbyć się wyrzutów sumienia.
    Woda napierała na mnie ze wszystkich stron. Czułam się, jakbym znajdowała się w puszce albo próżni. Do głowy przyszło mi porównanie. Byłam niczym mitologiczny Atlas. On dźwigał na swoich barkach niebo, a ja… Ja borykałam się z poczuciem winy, obciążona dodatkowo ciężarem wody.
    Mocno zaciskałam usta, aby nie dostała się do nich słona woda, jednak niezbyt mi się to udawało. Wystarczyła chwila nieuwagi i... Sól parzyła mi gardło. Desperacko pragnąc uwolnić się od nieprzyjemnego uczucia, charknęłam, wraz z tym pozbawiając się ostatniej porcji tlenu.
    Pomimo że oczy piekły mnie niemiłosiernie, popatrzyłam w górę, na bąbelki powietrza, które wydostały się z moich płuc. Wznosiły się wysoko. Tuż na powierzchnię.
    Na chwilę zatęskniłam za słońcem, za nim… Ale tylko na chwilę. Trwało to może ułamek sekundy. Potem opadły mi powieki i zewsząd otoczyła mnie ciemność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Weszłaś/wszedłeś = skomentowałaś/eś.
Byłabym wdzięczna KAŻDEJ osobie, która zostawi po sobie jakiś mały, maleńki ślad. Dla Was to kilka słów, a dla mnie kilka kilogramów więcej motywacji :)